Barack Obama zebrał 500 milionów dolarów dzięki prowadzeniu szeroko zakrojonej kampanii w internecie. Można powiedzieć, że jest to jedna z najskuteczniejszych kampanii, jakie kiedykolwiek miały miejsce w sieci – wystarczy przyjrzeć się liczbom.
Zrzućmy się na Obamę
Na taki pomysł wpadło ponad 3 miliony amerykańskich wyborców. Niektórzy z nich kilkukrotnie wspierali kandydata Demokratów co sumarycznie zaowocowało liczbą 6.5 miliona udzielonych dotacji na kwotę ponad 500 milionów USD. Każdy by tak chciał.
Po 265 zł 32 gr od każdego…
…czyli po 80 USD licząc po obecnym kursie – tyle wynosiła średnia kwota dotacji dla Obamy. W reklamie internetowej liczy się przeciętny koszt pozyskania unikalnego użytkownika. Sztab Obamy poszedł o krok dalej – kazał płacić użytkownikom za pozyskanie ich. Genialne!
Jak to się robi?
Obama miał do kogo zwrócić się o wsparcie – baza adresów e-mail wykorzystywanych kampanii obejmowała ponad 13 milionów internetowych skrzynek pocztowych. Wysłano na nie około 7000 różnych mailingów reklamowych. W ten sposób przekazano ponad miliard wiadomości pocztowych. Cel zasięgowy wzmocniono więc precyzyjnym targetowaniem.
Obama wykorzystał również marketing mobilny, komunikując się za pomocą SMS – ów z ponad milionem Amerykanów. Kampania mobilna była dość intensywna. Pojedynczy sympatyk kandydata Demokratów przeciętnie otrzymywał od 5 do 20 SMS-ów miesięcznie.
Jako jeden z pierwszych polityków Obama stworzył sieć społecznościową dedykowaną swojej kandydaturze na urząd Prezydenta USA. W serwisie MyBarackObama swoje profile założyło ponad 2 miliony zwolenników Obamy. Ich aktywność uwidoczniła się w zaplanowaniu poprzez sieć 200 000 eventów i opublikowaniu około 400 000 wpisów na blogach. Zaistnienie takiej sytuacji spowodowało wystąpienie efektu internetowego domina polegającego na wzajemnym polecaniu sobie przez internautów poparcia kandydatury Obamy w wyścigu o fotel Prezydenta Stanów Zjednoczonych. W najpopularniejszych amerykańskich sieciach społecznościowych (Facebook, Myspace i inne), kandydat demokratów zyskał ponad 5 milionów zwolenników.
Ile to kosztuje?
Barack Obama na internetową kampanię wyborczą wydał 16 milionów USD. Łatwo więc doliczyć, że każdy dolar zainwestowany w Internet przyniósł 31.25 USD czystego zysku. Skuteczność jest tutaj po prostu miażdżąca! Trudno znaleźć drugą, tak dochodową inwestycję. Patrząc na te wyniki nietrudno uwierzyć, że Obama jest w stanie wyprowadzić Stany Zjednoczone z kryzysu.
Wnioski nasuwają się same
Internetowa część kampanii wyborczej Baracka Obamy ma duże szanse by stać się modelowym przykładem efektywnego marketingu politycznego. Można tylko powiedzieć: brawo!